ŚWIADECTWA O ŻYCIU I POSŁUDZE BŁ. KS. JERZEGO POPIEŁUSZKI
WSPOMNIENIE KS. KAN. CZESŁAWA BANASZKIEWICZA
Poznałem ks. Jerzego Popiełuszkę w 1978 roku, gdy zamieszkał w moim sąsiedztwie, w domu parafialnym przy ul. Mierosławskiego 6, w parafii Dzieciątka Jezus w Warszawie na Żoliborzu. Był wikariuszem w tej parafii, a ja rezydentem, mogłem więc z bliska i bezpośrednio budować się jego kapłańską gorliwością, pokorą, usłużnością każdemu człowiekowi. Pamiętam, że po posłudze udzielonej chorym w parafii, spieszył jeszcze z Komunią Świętą do wielu osób, także w odległej parafii na Woli.
Byłem świadkiem, gdy podczas sprawowania Najświętszej Ofiary w Kościele Dzieciątka Jezus zasłabł przy czytaniu Ewangelii. Celebrowałem wówczas dalej – pierwszy i jedyny raz w swoim życiu – Mszę Świętą, którą rozpoczął ks. Jerzy. Ksiądz Jerzy, z powodu silnej anemii, musiał poddać się hospitalizacji. Opowiadał mi potem z radością, że w szpitalu mógł również sprawować Najświętszą Ofiarę i spowiadać.
Przyczyniłem się do tego, że ksiądz Jerzy Popiełuszko znalazł się w parafii Św. Stanisława Kostki w Warszawie. Wiedziałem, że ma kłopoty mieszkaniowe, gdy więc zorientowałem się, że jest wolne mieszkanie na plebanii w parafii Św. Stanisława Kostki, powiadomiłem go o tym. Ksiądz prałat Stefan Piotrowski, przewodniczący Wydziału Spraw Personalnych Kurii Metropolitalnej Warszawskiej, dał mu skierowanie, a ksiądz proboszcz Teofil Bogucki przyjął z otwartym sercem.
Wszystkie dalsze lata księdza Jerzego potwierdzają jego całkowite oddanie się Bogu i ludziom. Nie miał czasu dla siebie, służył ludziom dniem i nocą, mimo słabego zdrowia. Przyczynił się do nawrócenia wielu ludzi, udzielał chrztu dorosłym, błogosławił małżeństwa żyjące przez długie lata na kontrakcie cywilnym.
Po uprowadzeniu ks. Jerzego, z polecenia Księdza Biskupa Władysława Miziołka, organizowałem pomoc duszpasterską zarówno w konfesjonale, jak i przy ołtarzu. Konfesjonały były oblężone w ciągu dnia i w godzinach nocnych. Przyszli z pomocą ojcowie bernardyni, dominikanie, franciszkanie, jezuici, kapucyni, karmelici, marianie, paulini, pallotyni, reformaci. Byłem świadkiem, jak nałogowi alkoholicy i recydywiści przyrzekali zmianę życia i ślubowali urzeczywistnienie hasła Księdza Jerzego: „Zło dobrem zwyciężaj” w intencji odnalezienia go. Trudno powiedzieć, ile tysięcy ludzi wróciło na łono Kościoła za życia księdza Jerzego oraz za Jego przyczyną po uprowadzeniu i zamordowaniu.
Wielki duchem – żył krótko, zdziałał wiele.
Trzeba podkreślić, że ks. Jerzy Popiełuszko działał w parafii św. Stanisława Kostki dzięki wspaniałemu proboszczowi księdzu Teofilowi Boguckiemu, swemu duchowemu ojcu.
Ksiądz Jerzy działa nadal – także swą męczeńską śmiercią. Powiedział bowiem miesiąc przed śmiercią, że „przez śmierć i pogrzeb można więcej zrobić niż za życia.”
Miałem szczęście być świadkiem, gdy Ojciec Święty przyjechał do parafii św. Stanisława Kostki i po modlitwie przed Najświętszym Sakramentem w kościele, podszedł do grobowca księdza Jerzego, ucałował dwukrotnie płytę i pobłogosławił. Przeżyliśmy to jako nadzieję na rychłe rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego księdza Jerzego Popiełuszki.
Powrót do poprzedniej strony