|
Nawracajcie się - te słowa, które wypowiada Jezus Chrystus, są istotą Kościoła. To jest istota Kościoła - nawrócenie i uświęcenie człowieka, wysiłek duchowy, jaki podejmuje wspólnota ludzi wierzących, aby się zmieniać, aby dążyć do pełniejszej jedności z Bogiem i drugim człowiekiem.
Wezwanie do nawrócenia jest istotą Kościoła. Tę prawdę odkrywamy w szczególny sposób w okresie Wielkiego Postu. Bez nawrócenia po prostu nie ma Kościoła. O tym jednak jakoś się nie mówi. Po co przychodzimy do Kościoła, jesteśmy w niedzielę na Mszach św.? Przede wszystkim właśnie po to, aby się nawracać. Przychodzimy do kościoła po to, aby wyjść z niego odrobinę innymi ludźmi. Odmienionymi. Nawróconymi.
Pierwszym elementem niezbędnym do nawrócenia jest dążenie człowieka do dojrzałości. Jeżeli człowiek nie będzie dążył, by być dojrzałym, nigdy się nie nawróci. A co to znaczy być dojrzałym? To znaczy szukać ubogacenia, rozwoju swojego umysłu, swojego serca, swoich uczuć, całego siebie. Jeżeli patrzymy na dziecko, to od niego rzadko kiedy cokolwiek wymagamy, bo dziecko ma prawo. Wydaje nam się, że nie musimy od niego wymagać. Ale to nie tak. Możemy i musimy wymagać. Kiedyś będąc na nartach widziałem, jak pewien tata jeździł z może czteroletnią córeczką. W pewnym momencie dziewczynce zachciało się pić. Razem z tatą znajdowali się może 300 - 400 m od schroniska. Tatuś zdjął jej narty i poważnym głosem zaczął tłumaczyć, że ma pójść do restauracji, tam gdzie jedzą śniadanka, i poprosić panią kelnerkę. Ze zdziwieniem patrzyłem na ojca, który uczy życia swoją córkę. Stawać się dojrzałym to znaczy właśnie uczyć się. Jeżeli zatrzymalibyśmy się na rozwoju dziecka dwu-, trzyletniego, byłaby to jego tragedia. Aby zaistniało w mnie w którymś momencie pragnienie nawrócenia, przemiany, to muszę najpierw rozwijać się - uczyć, wymagać od siebie, muszę dążyć do dojrzałości.
Drugim elementem prowadzącym do nawrócenia jest nastawienie człowieka na przyjęcie wartości religijnych. Media są bardzo często - a nawet można powiedzieć, że zawsze - negatywnie ustosunkowane do wartości religijnych. Bo one są po prostu niewygodne dla współczesnego człowieka. I w takim właśnie aspekcie czy wymiarze dokonuje się również wychowywanie młodzieży. Stąd pochodzi negatywne nastawianie młodego człowieka do religii, do Boga, do Kościoła - wyśmiewanie, wyszydzanie. Tak ukształtowany człowiek będzie miał ogromny problem z nawróceniem, ponieważ wewnętrznie nie jest on nastawiony na wartości religijne. Jest nastawiony na wartości materialne, na radość życia, na czerpanie z tego świata, na biznes, karierę, sławę, na konsumpcję, ale nie na Boga. Można powiedzieć, że taki człowiek jest bardzo ograniczony w swoim spojrzeniu na życie. Jest to temat niezwykle ważny i warto, aby każdy z nas go rozważył w kontekście swojego życia.
Nawrócenie następuje w konkretnym momencie, bardzo często przez widzialny znak, którym Bóg się posługuje dla przekazania łaski. Widzialny znak... Spotkałem bardzo wielu ludzi, którzy przeżyli swoje nawrócenie. Może nie w tym sensie, że z ludzi absolutnie niewierzących stali się wierzącymi, ale przeżyli metanoię - przemianę. Doświadczyli obecności Boga. Kiedyś byłem z młodymi ludźmi w górach. Wdrapaliśmy się gdzieś bardzo wysoko. Wokół roztaczały się przepiękne widoki. Jeden z uczestników tej wycieczki mówi: Proszę Księdza, Pan Bóg musi być. Musi. Ja Go czuję. On do mnie mówi, dotyka mnie. Nie wiem, jakie jest dzisiaj życie tego człowieka, ale w tamtym momencie, przez piękno przyrody Pan Bóg go "dotknął". Ten człowiek doświadczył Boga, Spotkał Go. Takim "dotknięciem Boga" może być też refleksja nad przeczytanym fragmentem Pisma Świętego. Myślę, że wielu z nas tego doświadczyło. Jeżeli ktoś z nas pochyla się nad tekstami biblijnymi, medytuje teksty biblijne, to bardzo często przez słowa Pisma Świętego Bóg mówi do nas bardzo konkretnie. Bóg nas dotyka swoją łaską i mocą. To są konkretne wydarzenia, konkretne znaki. Św. Augustyn, o czym wiemy, nawrócił się po przeczytaniu fragmentu Listu do Rzymian. Ten fragment wywarł na nim tak mocne wrażenie, że stał się zupełnie innym człowiekiem. Takim wydarzeniem, znakiem, uderzeniem bardzo często są różne trudne sytuacje, nasze osobiste, rodzinne dramaty. Mógłbym przytoczyć wiele przykładów. One nieraz całkowicie przewartościowują nasze życie. Burzą stary porządek i zaprowadzają zupełnie inny ład. Ludzkie tragedie, o których słyszymy, dla wielu ludzi niosą tak głęboką refleksję, że wywołują w nich przemianę.
Słowo "nawrócenie" wcale nie znaczy, że z ludzi niewierzących stajemy się wierzącymi. My z ludzi wierzących - ale może słabo żyjących Ewangelią, w niedostatecznym stopniu podejmujących wysiłek, by zdawkowo rozumieć Kościół, Boga - mamy się przemieniać w ludzi, którzy będą głębiej i pełniej wierzyć, którzy będą inni. Nawrócenie to jest taki moment. Kiedyś przyszedł do księdza młody mężczyzna i ze łzami w oczach prosił: Proszę Księdza, niech Ksiądz pójdzie ze mną do Kościoła, bo ja przed Najświętszym Sakramentem chcę złożyć przysięgę, że nie będę już pił. To jest nawrócenie. Każde nasze uklęknięcie przy kratkach konfesjonału jest nawróceniem. Na jak długo? Daj Boże, na zawsze. Ale nie jest to takie proste...
My mamy się ciągle nawracać. Nawracać to znaczy być innymi, świętszymi, doskonalszymi, w pełni zjednoczonymi z Bogiem i z drugim człowiekiem. Jest to jeden z wymiarów nawrócenia. Drugim zaś jest nawracanie się ku dobru. Oznacza to, że mam być człowiekiem, który uświadamia sobie, że wartość, wielkość mojego życia zależy od tego, ile będzie w nim dobra. Dlatego mamy nawracać się ku dobru, ku miłości. Stawać się człowiekiem, który czyni więcej dobra. Dzisiaj ma być więcej dobra niż wczoraj, a jutro więcej jeszcze niż dzisiaj.
Boże, pomóż nam wszystkim, abyśmy się nieustannie nawracali - nie tylko teraz, w okresie Wielkiego Postu, ale zawsze, stale. Pomóż nam, abyśmy te Twoje znaki - widzialne i niewidzialne - potrafili dostrzegać. Pomagaj nam, abyśmy co tydzień, co miesiąc byli lepsi, bardziej gorliwi, świętsi, doskonalsi, bardziej kochający siebie, bardziej kochający bliźnich i bardziej kochający Ciebie.
Ks. Zygmunt
|